środa, 15 sierpnia 2012

Nabici we własną głupotę

Człowiek, który w wieku 28 lat dorobił się fortuny oraz kilku wyroków sądowych posiada chyba większą siłę niż wydaje się nam wszystkim. Marcin Plichta, prezes Amber Gold zdążył w czasie swojej krótkiej kariery doprowadzić do nadciśnienia zarząd Eurolot-u, skłócić ze sobą ród Tusków oraz zwyczajnie oszukać tysiące naiwniaków doprowadzając do jednej z największych afer 2012 roku, która skutecznie przyćmiła taśmowe problemy PSL-u.


reklama lokaty w Amber Gold
Prześledźmy historię jednego z największych krętaczy współczesnej Polski. W 2004 roku upadają Multikasy, zajmujące się opłacaniem rachunków domowych klientów na preferencyjnych warunkach. Prezesowi Stefańskiemu (Plichcie) zostaje postawiony zarzut defraudacji pieniędzy. Mimo zapewnień właściciela Multikasy, do tej pory pieniądze nie zostały zwrócone poszkodowanym klientom. Już jako Plichta (nazwisko przyjmuje po żonie) zakłada w 2009 roku Amber Gold obiecując niespotykane dotąd, 14% zyski na lokatach w złoto. W kwietniu 2012 powstaje tani przewoźnik lotniczy OLT Express, który upada pod koniec lipca br. Wkrótce prezes Amber Gold zakłada kolejną firmę specjalizującą się zarówno w nieprofesjonalnym sprzątaniu jak i transporcie lotniczym. Pieniądze z Amber trafiają do nowej spółki, sama firma ogłasza upadłość. 

Na pewno nie jest mi żal Marcina Plichty chociaż z drugiej strony nie da się nie podziwiać jego geniuszu. Człowiek z wyrokami, generuje wielomilionowe zyski oraz bezproblemowo zakłada nowe firmy, przypominające swym działaniem piramidy finansowe. W całej tej sytuacji najbardziej bulwersująca jest niemoc państwa. Posłowie wysilają się nad kolejnymi bezsensownymi ustawami dotyczącymi ochrony motyla niepylaka lub kolejnej rocznicy katastrofy smoleńskiej, dyskutują nt. intronizacji Jezusa na króla Polski, pozwalając jednocześnie na to, żeby oszust działał bezkarnie i z wielkim uśmiechem na twarzy. Nie jestem pewien czy tak powinno funkcjonować modelowe państwo prawne. Dziwi mnie także naiwność rodaków, którzy potrafią uwierzyć chyba we wszystko. Grażynie Żarko grozi się śmiercią, Marcinowi Plichcie powierza oszczędności swojego życia. Wolę nawet nie zastanawiać się nad tym w co jeszcze potrafi uwierzyć Polak. Zresztą nasi kochani rosyjscy sąsiedzi wcale nie są lepsi. Wystarczy przypomnieć sobie historię MMM, firmy założonej w 1989 roku przez Siergieja Mawrodiego. Człowieka, który stworzył jedną z największych światowych piramid finansowych. Siergiej obecnie zza więziennych krat zakłada już trzecią firmę zajmującą się wyciąganiem pieniędzy od naiwniaków. Miejmy nadzieję, że Plichta nie dostąpi zaszczytu założenia kolejnego parabanku.

LUDU POLSKI! CZY NA PRAWDĘ JESTEŚ AŻ TAK NAIWNY, ŻEBY WIERZYĆ W WYSSANE Z PALCA OPROCENTOWANIE? 

Chyba jedynie pazerność może wytłumaczyć inwestowanie w tak niepewne fundusze. Zresztą dokładnie w ten sposób, wytłumaczyła się radiu RMF FM zdenerwowana kobieta, czekająca przed katowickim oddziałem Amberu, na jakiekolwiek informacje dotyczące powierzonych firmie środków. 


linie lotnicze OLTExpress
W całej tej historii smutno mi jedynie ze względu na OLT. Linie te, nawet gdyby podwyższyły ceny biletów (co było nieuniknione) i tak byłyby o wiele tańsze od polskiego monopolisty, Eurolotu. Przy szalejących cenach paliwa i słabej infrastrukturze kolejowej OLT miał szansę na zjednanie sobie serc Polaków. Niestety piękny sen okazał się mrzonką.







3 komentarze:

Dama Kier pisze...

Szczerze mówiąc, w Polsce tylko złodziej i bandyta może się czegoś dorobić... przykra prawda.

punkt-widzenia24 pisze...

wychodzi na to, że czas najwyższy zmienić profesję.

mirek pisze...

Pierwszy raz Marcin Plichta został skazany w 2005 r. przez gdański sąd za fałszerstwa. Dostał rok w zawieszeniu na trzy lata i 700 złotych grzywny. W tym czasie szefował Multikasie – sieci punktów, gdzie można było opłacać rachunki, np. za prąd czy telefon. Firma przyjmowała pieniądze od klientów, ale nie wpłacała ich już na konta zakładów energetycznych czy firm telekomunikacyjnych. W ten sposób ci, którzy korzystali z pośrednictwa Multikasy, tracili pieniądze i... prąd w domu, gdy elektrownia odcinała go za niezapłacone rachunki.
W 2006 i 2007 r. Plichta dostał kolejne dwa wyroki – właśnie za oszustwa Multikasy – oraz wyłudzenie dwóch kredytów. Kolejny wyrok za Multikasę zapadł w 2008 r. Plichta został skazany wtedy na rok i 10 miesięcy w zawieszeniu za przywłaszczenie 174 tys. zł od klientów. Po raz pierwszy sąd nakazał mu oddać poszkodowanym pieniądze i wyznaczył mu kuratora. Ale kurator sądowy zadowolił się tym, że Plichta oddał pięciu oszukanym kilka tysięcy złotych i stwierdził, że skazany szef Mutikasy „naprawił szkodę”. Reszta poszkodowanych nie odzyskała ani grosza.

Rok później Plichta dostał dwa wyroki: półtora roku w zawieszeniu za odprysk sprawy Multikasy oraz dwa lata w zawieszeniu za oszustwa bankowe. W 2010 r. prezes Amber Gold został skazany po raz kolejny. Tym razem za fikcyjne umowy kredytowe dostał dwa lata w zawieszeniu. W tym samym czasie jego firma Amber Gold działała już w najlepsze, a on sam, mimo że z wyrokami, zasiadał w kolejnych zarządach.