poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Co z tymi związkami?

Ogólnopolska debata nt. związków partnerskich ciągle trwa i jest podsycana przez takie tygodniki jak Newsweek czy Wprost. Czy jednak istnieje jakakolwiek szansa na to aby w kraju w dużej mierze rządzonym przez Kościół Katolicki kiedykolwiek wprowadzono odpowiednie ustawy?

Donald Tusk próbując odebrać elektorat Ruchowi Palikota podczas wyborów starał się przybrać liberalną maskę. Teraz, gdy widzi, że młodzi odsuwają się od partii ekscentrycznego polityka próbuje wycofać się ze swoich deklaracji. Robi to w znanym sobie stylu - czyli delikatnie i niegwałtownie. Tak, żeby wszyscy powoli przyzwyczaili się do nowego-starego Tuska, rządzącego partią, która wywodzi się z chrześcijańskiej chadecji. 

Argumentacja przeciwników związków partnerskich jest godna politowania. Badania przeprowadzone w krajach, które wprowadziły tą możliwość nie wskazały zwiększenia ilości osób deklarujących się jako homoseksualne. Dlatego główny argument prawicy - promocja homoseksualizmu - jest wyssany z palca. Dodatkowo ustawa o związkach partnerskich dotyczy także par heteroseksualnych więc nie stanowi specjalnego przywileju tylko dla gejów i lesbijek. 

Zarówno katolicy jak i ateiści mówią dużo o tolerancji  i równości, dlaczego więc tak trudno jest wprowadzić ustawę, która ułatwi życie wielu parom? Ustawę, która w dodatku nie zakłada możliwości adopcji dzieci przez osoby homoseksualne (która paradoksalnie jest dostępna w naszym kraju, ze względu na brak regulacji prawnych!) czy nie wiąże związku partnerskiego z kościelnym? Czy Polska może być OK!, skoro w imię "wyższych" wartości, niewyznawanych przez wszystkich, zabrania się możliwości wspólnego opodatkowania, ubezpieczenia czy odwiedzin w szpitalu przez osoby nie będące małżeństwem?

infografika. związki partnerskie oraz małżeństwa osób tej samej płci w Europie.
www.punkt-widzenia24.blogspot.com

Powyższa infografika jednoznacznie przedstawia podział Europy na wschód i zachód. Tak jak Polska dzieli się na tą lepszą A i gorszą B, nasz kontynent jeszcze długo będzie przedstawiał wiele nierówności. Nie tylko pod względem ekonomicznym ale także światopoglądowym. Co ciekawe, związki partnerskie w wielu europejskich krajach nie były wprowadzane przez liberalne, lewicowe rządy. 

W katolickiej Hiszpanii, pierwszą ustawę o związkach partnerskich wprowadziła konserwatywna prawica Aznara, na Węgrzech nie krytykuje ich premier Orban, a we  Francji już w 1999 opowiedziała się za nimi lewica oraz prawica - również z częścią radykalnego Frontu Narodowego. Nawet  brytyjska Partia Konserwatywna jest podzielona wyłącznie w jednej kwestii - jak szybko zrównać prawa związków partnerskich z prawami małżeństw heteroseksualnych [dane z Wprost - nr 31 (1537) link do artykułu online]. 

Miejmy nadzieję, że polscy politycy w końcu przeciwstawią się kościelnemu lobby, sam Kościół przestanie żyć średniowiecznymi zasadami i stanie się otwarty dla wszystkich. W dzisiejszych czasach możemy na tym tylko zyskać.

Cytując Tyma:
Biskupi znają się na wszystkim, na rozmnażaniu, na plemnikach, jajnikach, in-vitro, ciąży, prezerwatywach, aborcji-czyli na tym na czym znać się powinni. W sprawach krzyża, powiedzieli, że są niekompetentni.

Oby kiedyś te proporcje się odmieniły.

3 komentarze:

Zapiski denerwujące pisze...

To bardzo proste. Związki partnerskie nie będą zawieranie w kościołach, zatem ich wprowadzenie = mniej pieniędzy dla czarnego sakrobiznesu. Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o kasę.

Kasa, misiu, kasa...

punkt-widzenia24 pisze...

A za 50 lat, tak jak teraz w USA, będą zamieniać Kościoły w centra handlowe i galerie sztuki :).
i dobrze.

Dama Kier pisze...

Jest taka teoria, że wielu skrajnych prawicowców jest krypto homo. W kraju dużej tolerancji, gdzie homoseksualiści są obecni w życiu publicznym, nie kryją się po kątach i mówi się o nich, ciężko jest udawać hetero tak, by to nie bolało. Dla mnie takie obawy jak prawicowców, zawsze mają głębokie dno, gdzie dużo dziwnych rzeczy się kryje.