wtorek, 24 lipca 2012

Internauci dali się nabrać


Grażyna Żarko - katolicki głos w internecie to projekt, który wywołał wiele kontrowersji oraz obnażył poziom polskich internautów.  Czy wierzymy już we wszystko co zaserwuje nam sieć?




Przyznam, że oglądając kilka tygodni temu jeden z odcinków byłem zniesmaczony. Pani Żarko zasłynęła z przedstawiania dość kontrowersyjnych poglądów. Zachęcała np. do stosowania karnych różańców dla niepokornych uczniów w imię katolickich zasad. Jednakże od początku czułem, że to następny wyreżyserowany serial internetowy mający na celu wypromowanie bliżej nieokreślonego produktu. Moja złość wynikała jedynie z tego iż uważałem, że kolejny raz ktoś próbuje zbić kapitał na pomyśle, który zaistniał już w sieci. Grażyna stała się dla mnie nieudaną podróbą pani Basi - kolejną wulgarną kobietą o intrygujących poglądach - wszystko po to aby zarobić na reklamach.

 
Okazało się, że moja diagnoza mija się z prawdą, jednakże jest o wiele bardziej wyważona i racjonalna w porównaniu do tego co sądziła polska społeczność Youtube. Wielu internautów uwierzyło w to, że Grażyna Żarko jest prawdziwą osobą. Projekt wymknął się spod kontroli, internetowi i anonimowi trolle zaczęli grozić aktorce śmiercią, opluwali ją w kolejnych filmikach wgrywanych na serwisy video. Siła rażenia była tak wielka, że kręcenie kolejnych odcinków zostało przerwane w obawie o życie i zdrowie aktorki odgrywającej główną rolę. 



Co jest szczególnie bulwersujące, filmiki piętnujące Żarko zostały nagrane także przez osoby posiadające pewien autorytet wśród internetowej społeczności. Ludzi, których nie podejrzewałbym o to, że potrafią zostać w pełni zmanipulowani przez projekt pokroju klatki B

Niestety, anonimowość i bezkarność w sieci pozwalają na zdecydowanie za dużo. Prawda jest taka, że już teraz internet stanowi genialne narzędzie do manipulacji, wiele osób nie przejmuje się prawdziwością treści znajdujących się w sieci. Najmłodsze pokolenie Polaków to w większości osoby wychowane przy komputerze. Nie potrafią odróżnić informacji prawdziwej od fałszu. Tymczasem w masowych środkach przekazu wystarczy kilka słów o Ukrainkach (Wojewódzki i Figurski) aby ukarać i publicznie potępić autorów za niewybredne żarty. W zmienionej sieci, która być może powstanie dzięki bałwanom grożącym śmiercią pani Żarko i innym trollom, zabraknie miejsca na jakiekolwiek wygłupy. Internet, kuszący nas swoim bogactwem może stać się miejscem nudnym i ocenzurowanym. Czy istnieje inna droga na pokonanie chamstwa w sieci?
 

3 komentarze:

Dama Kier pisze...

A ja nic o niej nie słyszałam. Jak ocenzurować sieć? Nie ma na to takiego pomysłu, który nie wywołałby mocnych protestów. Ja uznaję, że zasada "Politycy! Wara od internetu!" powinna królować nadal. Cenzura mogłaby zaszkodzić firmom działającym w sieci i dzięki sieci zarabiającym. Ja pracuję w firmie, która ma olbrzymie dochody dzięki internetowej wolności, zatem mam dzięki temu pracę i niezłą płacę. Dużo ludzi dzięki temu funkcjonuje a jaszcze więcej to rozumie i przyjmuje ryzyko, już na pewno nikt nie przejmuje się anonimowymi trollami i kiepską prowokacją. Młodzież, sfrustrowani pracownicy korporacji, służb mundurowych itp często wyżywają się w sieci, może lepiej pomyśleć nad tym - nie jak ograniczać internet- tylko jak sprawić by trolle czuły się lepiej we własnym kraju.

punkt-widzenia24 pisze...

dzisiaj w Pytaniu na śniadanie pojawił się reportaż właśnie o tej sprawie, gdy tylko znajdę go w sieci, podlinkuję.
Rzeczywiście, nie ma dobrego sposobu na ocenzurowanie internetu i wszystkie wywołują protesty. Chodzi tylko o to, że tym razem internetowi trolle przesadzili. To nie były już jakieś głupie komentarze ale prawdziwe groźby. Zaszczuli kobietę i są bezkarni, tylko dlatego, że zrobili to w sieci. Z tym trzeba walczyć.

punkt-widzenia24 pisze...

http://www.tvp.pl/styl-zycia/magazyny-sniadaniowe/pytanie-na-sniadanie/wideo/fikcyjna-postac-wywolala-fale-nienawisci-wsrod-internautow/8089457