środa, 16 maja 2012

O przyszłości Unii Europejskiej

Według najnowszych badań European Trusted Brands przeprowadzonych przez Reader's Digest wynika iż w ciągu ostatniego roku zaufanie Polaków do Unii Europejskiej spadło o 13% (wynosząc obecnie 45%) a tylko 25% z nas ufa wspólnej walucie euro. Co ciekawe te wyniki są i tak bardzo pozytywne dla UE, w porównaniu z wynikami przeprowadzonych badań w pozostałych krajach wspólnoty, gdzie średnia zaufania do Unii wynosi 30%. Wbrew takim statystykom euro-urzędnicy dążą do coraz większej konsolidacji wśród poszczególnych państw oraz utworzenia gigantycznego Euro-Państwa. Czy ta droga jest słuszna?  
źródło: www.wwwuniaeuropejska.blox.pl
Walki o charakter Unii rozpoczęły się już w 1946 roku, gdy Winston Churchill, podczas przemówienia na Uniwersytecie w Zurichu, zaproponował utworzenie Stanów Zjednoczonych Europy. Jego pomysł  nie spodobał się wielu obywatelom Starego Kontynentu, którzy w trosce o suwerenność swoich narodów przedstawili wizję Europy Ojczyzn. Jej głównym propagatorem stał się Charles de Gaulle. Ze względu na nasze zróżnicowanie wizje Kontynentu dzielą nas do dzisiaj.
Mimo tego, najlepszym rozwiązaniem dla nas byłoby przekształcenie UE w Euro-państwo, z zachowaniem dorobku kulturowego poszczególnych narodów. Proces konsolidacji pomiędzy krajami europejskimi trwa od wielu lat i jest sukcesywnie umacniany przez kolejne traktaty – Traktat z Maastricht, Amsterdamski, Nicejski oraz Lizboński. Jednym z głównych zadań UE jest dążenie do ponadnarodowej solidarności – tylko ona pozwoli na to, aby nasz kontynet wzmocnił swoje znaczenie na świecie. Sam Jerzy Buzek (przewodniczący Parlamentu Europejskiego w latach 2009 – 2011) zaznaczył podczas Forum Ekonomicznego Go!spodarka, że tylko wspólne działanie pozwoli nam na zdobycie szacunku światowych mocarstw. Zauważył także, że brak solidarności wśród Europejczyków doprowadził do wielu problemów podczas gdy kraje UE przechodziły przez kulminacyjny moment kryzysu ekonomicznego. Pojawiły się tendencje nacjonalistyczne, bogatsi nie chcieli wspomóc uboższych. Gdyby ta sytuacja nie została zażegnana Unia Europejska miałaby ogromne trudności z zachowaniem spójności swoich struktur. Mogłoby to doprowadzić do powstania tzw. dwóch Unii – silniejszej (członkowie Eurolandu) i słabszej, w której znalazłby się nasz kraj. Nie wyobrażam sobie roli Polski na świecie w takiej sytuacji. Prawda jest taka, że nasz kraj, czyli my sami, nie możemy liczyć się na arenie międzynarodowej bez wsparcia silnej Europy. Dlatego też powinno nam zależeć na zacieśnianiu współpracy i dążeniu do utworzenia gigantycznego państwa. Unia Europejska to potencjał 500 milionów zamieszkujących ją ludzi. Razem stanowimy siłę, dzięki które nasz głos może liczyć się na arenie międzynarodowej.
Ideę Euro-Państwa można krytykować z wielu stron. Dla prawicowych konserwatystów jest to interwencja w suwerenność i niezależność Polski, niektórzy ludzie lewicy widzą w federacyjnej Europie deficyt demokracji, czy dominację duetu Sarkozy - Merkel. Prawda jest taka, że większej władzy wśród silniejszych nigdy nie zmniejszymy na koszt władzy słabszych. Musimy pogodzić się z tym, że zawsze będziemy tymi, których głos ma mniejsze znaczenie. Chyba, że gaz łupkowy okaże się żyłą złota i zostaniemy drugą Arabią Saudyjską czy Katarem - co raczej jest niemożliwe. Dlatego - choć może zabrzmi to brutalnie - naszą rolą jest szukanie konsensusu w strukturach unijnych, dopasowanie się i czerpanie z tego jak największych korzyści. Sami nie stanowimy żadnej znaczącej siły, będąc częścią unijnego państwa światowe mocarstwa zaczną się z nami liczyć.

Brak komentarzy: