sobota, 31 marca 2012

reforma emerytalna vs. społeczeństwo

Sprawa reformy emerytalnej jest w ostatnich dniach jednym z "topowych" tematów. W czwartek i piątek odwiedziliśmy Warszawę co pozwoliło nam na zebranie odrobiny materiału i przyjrzenie się wszystkiemu z centrum wydarzeń. Chcę przybliżyć wam mój punkt widzenia na daną sprawę, bo jako osoba młoda widzę to w zupełnie innych barwach. Moim zdaniem przepływ istotnych informacji jest w naszym kraju mocno ograniczony, media nie dają nam tego co uświadomiło by nas o faktycznej sytuacji, ale to co dobrze się sprzedaje.


Większość Polaków widzi skutki tej reformy w czarnych barwach, nie słyszy alarmów ekonomistów i nie jest zorientowana jak będzie wyglądała nasza przyszłość bez tej reformy. Ekonomiści biją na alarm, jeśli wiek emerytalny nie zostanie podniesiony to wysokość emerytur spadnie z obecnego poziomu 60 procent do 25 procent płacy. Nasze państwo dotknął problem niżu demograficznego i jesteśmy zobligowani do natychmiastowej reakcji. Potrzebujemy reform, tego świadomi są wszyscy, ale ludzie stojący pod Sejmem, zapytani o to jakie mają propozycje dla rządu zrobili wielkie oczy i nie mieli zbyt wiele do powiedzenia... Podczas gdy nasi rodacy protestują, że Tusk jest tyranem, ekonomiści mówią o tym, że reforma emerytalna jest za mało restrykcyjna i powinna być przeprowadzona szybciej. Kilka lat pracy więcej nie jest takim ogromnym poświęceniem, jeśli wyobrazimy sobie jak mocno spadnie stopa życiowa przy braku jakichkolwiek reform. 

Może podniesienie wieku emerytalnego nie będzie sprawą najprzyjemniejszą, ale jest konieczna. Kto jak kto, ale feministki powinny być zadowolone ze zrównania wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn, nareszcie (przynajmniej w jednej kwestii) dostaną to czego chciały- równouprawnienia. Przykre jest to, że wielu Polaków swoimi poglądami tkwi w komunizmie.  Wydaje mi się, że powiedzenie: "czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy" nie straciło na aktualności i często spotykamy się z tego typu roszczeniami. Były pomysły, żeby zburzyć Pałac Kultury i Nauki, dlatego że przypomina o minionej epoce, ale nie dostrzegamy tego, że problem bardzo często ktwi w nas i, że dla niektórych obstawanie przy komunistycznym myśleniu jest wygodne i bezpieczne. Pewnie wiele osób zarzuci mi, że nie powinnam wypowiadać się na ten temat, ze względu na to, że urodziłam się po roku 89. Z tym zdaniem się zgadzam, może nie wiem zbyt wiele, ale może dzięki temu potrafię (nie tylko ja, wiele osób mojego pokolenia także to potrafi) spojrzeć krytycznie na własny naród, stanąć ponad podziałami i stereotypami. Moja rada na przyszłość- większe zaufanie dla prac rządu, może wiele można im zarzucić, ale jednak to oni zajmują się tym na codzień i patrzą nieco bardziej perspektywicznie. Nie bójmy się reform, bo one naprawdę mogą nam pomóc, a protesty na pewno niczego nie ułatwiają.








Jeśli interesuje was reforma emerytalna to polecam przeczytanie tego artykułu.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

gratuluję autorce popierania planów rządu, który nic nie daje a wszystko zabiera

Anonimowy pisze...

Nie zgadzam się ze zdaniem autorki tego postu... Tak drastyczne podniesienie wieku emerytalnego nie przyniesie szaleńczych efektów. Proszę sobie pomyśleć o 67-letnim nauczycielu, który ma już demencję starczą. Z pewnością rozwinie się opłacanie lekarzy wystawiających świadectwa niezdolności do pracy... Z mojego punktu widzenia, w tym artykule jak i w całym blogu jest za DUŻO polityki a za MAŁO ekonomii. Problemy z transferami pieniężnymi państwa należy rozwiązać mądrą(!) polityką prorodzinną- wysokie ulgi podatkowe z tytułu wychowywania dziecka, zwiększające się z każdym kolejnym dzieckiem, po to, był zmniejszyć łączne obciążenia finansowe dużym rodzinom. Dla przykładu, we Francji ojciec trójki dzieci płaci minimalne podatki i ma pewność zatrudnienia. Polskie, tzw. "becikowe" rodzi jedynie patologię, ponieważ żadne z rozsądnie myślących ludzi nie zdecyduje się na dziecko z powodu dodatkowej dotacji od państwa, za którą nie można kupić nawet porządnego wózka?