piątek, 2 marca 2012

Otwarcie zawodów regulowanych

Polska to kraj z największą liczbą zawodów regulowanych w całej Europie. Aż 380 profesji wymaga specjalnych zezwoleń. Dla porównania  - w Niemczech 152, na Łotwie tylko 50. Reglamentacja poszczególnych zawodów najbardziej dotyka młodych, którzy zaraz po studiach nie mogą rozpocząć pracy, tylko muszą podejmować kolejne szkolenia. Jest to niewątpliwe jeden z czynników bardzo dużego poziomu bezrobocia wśród młodych, zdecydowanie przekraczającego średnią europejską. 


Zmiany, które zapowiedział rząd mają zmienić tą sytuację. Docelowo ma zostać uwolnionych 160 zawodów, wśród nich architekta, inżyniera czy urbanisty. Dla około 90 z nich pozostanie dodatkowy egzamin, który trzeba będzie zdać pod koniec studiów. Pozostałe 70 profesji będzie można wykonywać bez konieczności zdobywania dodatkowych uprawnień  - np. przewodnik, pośrednik nieruchomości. 

Uważam, że zmiany te są jak najbardziej konieczne. Idiotyzmem jest sytuacja, w której bibliotekarz musi zdobywać dodatkowe uprawnienia do pracy za marne grosze. Wśród wielu zawodów zdobywanie dodatkowych uprawnień wiąże się po prostu z wyzyskiem świeżo upieczonych absolwentów studiów. Korporacje chętnie idą na układ, w którym umożliwiają aplikantom kierunków prawniczych darmowe praktyki. W końcu dzięki temu dostają pracownika, którego wiedza jest na tyle duża, że może spokojnie zajmować się powierzonymi mu obowiązkami. To niestety nie zmieni się wraz z nową ustawą, jednak Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad reformami, które pomogą skrócić czas trwania aplikacji od pół roku do roku. 

Zmiany, które obecnie zamierza wprowadzić Gowin  obniżą koszty świadczenia usług przez pracowników, którzy do tej pory musieli posiadać specjalne licencje aby wykonywać swój zawód oraz pozwolą na zmniejszenie poziomu  bezrobocia, przez uwolnienie od krępujących wymagań tysięcy miejsc pracy. Firma Sedlak & Sedlak szacuje, że zatrudnienie wśród ludzi młodych może wzrosnąć w określonych zawodach aż o 15 do 20 %. Z drugiej strony, zmniejszenie poziomu kompetencji potrzebnych do wykonywania danej profesji, może także zmniejszyć zarobki. Wynika to z prostego rachunku ekonomicznego - gdy zawód staje się łatwo dostępny i popularny jego konkurencyjność spada. 

Pewna nutka goryczy pozostanie na pewno wśród osób, których zawody nie zostaną objęte deregulacją. Jednakże myślę, że pozwoli to na utrzymanie ich prestiżu, który często jest potrzebny, jak np. w zawodzie lekarza czy sędziego. Wśród tych profesji rząd także chce wprowadzać zmiany. Już od następnego roku akademickiego szósty rok studiów lekarskich będzie polegał na praktykach, dzięki czemu proces kształcenia lekarza zostanie skrócony o jeden rok. Osobiście trzymam kciuki za tym, żeby zmiany dotyczyły także zawodów prawniczych. Przede mną w końcu 5 lat studiów i 3 letnia aplikacja, co niestety nie wydaje się dość ciekawą perspektywą, szczególnie jeśli chodzi o kwestie finansowe. Kto wie, może rząd wpadnie na rozwiązania dzięki którym będę mógł szybciej rozpocząć karierę zawodową... 

liczba zawodów regulowany w Europie
źródło: www.cafr.pl

Tabela zawodów regulowanych w Polsce - pdf

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

ale pomyśl, deregulacja, niektórych zawodów oznacza,że Dyplom, który uzyskuję sie pod koniec studiów straci na znaczeniu.Bedziesz mógł go do kosza na śmieci wyrzucić. W moim przypadku deregulacja zawodu konserwatora zabytków, w tym 6 lat ciężkich studiów oznacza,że wszyscy bez takich uprawnień będą mogli zajmować sie konserwacją. Księża aby obniżyć koszty będą zatrudniali dziadzia kościelnego, czy inne artyste z zamilowania. Efekty ich pseudo konserwacji są często zatrważające, a dany obiekt często nie udaje się uratować po takich wyczynach. To tak jak oddać chorą osobę nie w ręce wykwalifikowanego lekarza, lecz wiejskiego szamana. Winszuję autorowi tekstu optymizmu :)