niedziela, 12 lutego 2012

Sponsoring (a)moralny

Telemarketing, call center, headhunter, konserwator powierzchni płaskich. Liczba zunifikowanych nazw zawodów, które niekoniecznie są tak prestiżowe jak brzmią  ciągle  rośnie. Wśród nich możemy znaleźć dość szybko rozwijający się sex biznes - sponsoring. Prostytuowanie się młodych kobiet oraz mężczyzn to zjawisko, które w niepokojąco szybkim tempie nabiera na sile.
Taki sposób zarabiania pieniędzy zazwyczaj kojarzy się nam z marginesem społecznym, obskurnymi burdelami, kierowcami ciężarówek oraz wszechwładnymi alfonsami. Niestety wyzwolenie seksualne oraz liberalizacja poglądów wśród pokolenia późnych lat 80. oraz początku 90. doprowadziło do dość luźnego traktowania stosunku seksualnego, przez kształcącą się przyszłą polską inteligencję. Zjawisko sponsoringu wśród studentek i studentów jest coraz częściej spotykane w naszym kraju. Co ciekawe dotyczy ono w dużej mierze osób pochodzących z tzw. dobrych domów. Jak pisze Violetta Ozminkowski (Newsweek 6/2012) sponsoring to dla dziewczyn fun, fajny seks, z premią na końcu. Liczba użytkowników takich portali jak sponsoraszukam.pl (hasło reklamujące - "Nadziani mile widziani") ciągle rośnie. Zresztą dla wielu wystarczy konto na fotka.pl z odpowiednim podpisem pod zdjęciem... 

W wielu wypadkach sponsoring okazuje się jedyną możliwością utrzymania "stanu posiadania" sprzed okresu studiowania. Młodzież przyzwyczajona przez rodziców do życia w dobrych warunkach i  do tego, że dostaje wszystko czego zapragnie, nie potrafi poradzić sobie z sytuacją, gdy 1500 zł trzeba przeznaczyć na utrzymanie dość obskurnego mieszkania lub akademika, a nie na zakup kolejnych ubrań, kosmetyków czy nowego telefonu. Standard życia, który zmienia się dość nagle i diametralnie prowokuje wielu do tak radykalnych kroków jak sprzedaż swojego ciała. Wydawałoby się - praca idealna. Przecież przy pozbyciu się pierwotnego obrzydzenia do seksu z kimkolwiek, można dojść do wniosku, że sponsoring to niezły sposób na dość bez wysiłkowy (szczególnie jeśli chodzi o wysiłek umysłowy...) szybki zastrzyk sporej gotówki. 

Kasia, 25 lat, studentka psychologii na katolickiej uczelni w Warszawie (Newsweek 6/2012, Violetta Ozminkowski) twierdzi, że to sponsorzy zabiegają o nią. Wśród kilkudziesięciu ofert, wybiera jedną, która jej najbardziej odpowiada. Podczas rozmowy z redaktorką, stara się przekonać, że seks to dla niej tylko zabawa, nie wspomina jednak o korzyściach finansowych, które jej przynosi. Ciekawe czy gdyby została pozbawiona swoich wypłat dalej chciałaby się "bawić" w ten sposób. 

Pisząc ten artykuł przypomniałem sobie, że w sumie sam znałem studenta, któremu zdarzało się postępować w dość podobny sposób. Udzielał on korepetycji, za które można było zapłacić seksem (działanie takie można porównać do działania sponsora). Co prawda były to raczej wyjątkowe sytuacje, jednak jakieś granice moralności zostały u niego zatarte. Można powiedzieć, że jego zasady staczają się po równi pochyłej. Nigdy nie wiadomo, czym skończy się takie zachowanie.

Najgorsze jest to, że dla sponsorów i osób sponsorowanych nie ma nic zdrożnego w ich zachowaniu. Przecież to tylko układ - umowa, którą należy wypełnić. Zastanawia mnie jak takie zachowanie będzie rzutować na przyszłość kobiety/mężczyzny, którzy zarabiają poprzez sponsoring. Przecież w końcu ich ciała przestaną być atrakcyjne dla sponsorów, a sami raczej nie poniżą się do poziomu zwyczajnej prostytutki stojącej przy drodze. W każdym razie ich wspomnienia będą zapewne bardzo pikantne i interesujące. 


źródło: www.demotywatory.pl






6 komentarzy:

Dama Kier pisze...

Do tego trzeba mieć... kurewsko ciekawą naturę. Jaka będzie ich przyszłość? Można poszukać info u wiekowych prostytutek, one nie mają przyszłości tylko ciężką przeszłość i dożywotnia niedostępność pewnego elementu, który skutecznie wypełnia dobijająca pustkę i uspokaja delirium sumienia. Wyznania takowych są do odnalezienia w internecie.

Dama Kier pisze...

A, zapomniałabym jeszcze o szoku jaki przyjdzie, gdy się okaże że życie seksualne po "przejściu na emeryturę" okaże się jałowe jak stare ziemniaki.

Damian Pogrzeba pisze...

Widziałaś może "Sponsoring" Szumowskiej? (http://www.filmweb.pl/film/Sponsoring-2011-509760).
Jestem ciekawy jak tam zostały przedstawione dziewczyny lekkich obyczajów ;)

Zasponsoruję pisze...

Cieszą mnie takie lektury autorów niemających pojęcia zielonego o sponsoringu. Jedynie Szumowska coś na ten teamt może powiedzieć, pewnie się faktycznie spotykała z tymi dziewczynami i wie coś na ten temat. Niedzielni parafianie tylko potrafią gadać o morlaności :)

Damian Pogrzeba pisze...

niedzielni parafianie... no cóż...
w każdym razie twoja opinia nt. sponsoringu na pewno jest bardzo obiektywna :)

Anonimowy pisze...

Tu pani lekkich obyczajów tłumaczy dlaczego fajnie się prostytuować:
http://sposoring.blogspot.com/