piątek, 17 lutego 2012

Euro 2012 w mentalności Polaków


Czy z mentalnością Polaków jest coś nie tak?

Temat o którym dzisiaj będę pisać podsunął mi ostatnio mój native spiker w czasie konwersacji. Mówiliśmy o Euro 2012, a raczej o tym jak Polacy zapatrują się na ten event. W czerwcu będziemy organizatorami ogromnej imprezy, która jest dla nas ogromną szansa. Dnia rozpoczęcia Mistrzostw powinniśmy wyczekiwać z niecierpliwością i ekscytacją. Jak donosi Polskie Radio, nastroje Polaków są fatalne. Bardzo źle oceniamy stan przygotowań do imprezy i nie wierzymy w to, że naszej reprezentacji mogłoby się powieść. Zauważyłam, że spora część ludzi, którzy mnie otaczają jest całkowicie znudzona i nie interesuje się tematem, stwierdzając, że "nie interesuje się sportem".

Spora część naszych rodaków jest święcie przekonana, że Euro będzie dla nas kompromitacją. Obawiamy się niedostatecznego przygotowania całej imprezy, złego stanu dróg i infrastruktury. Narzekamy i obwiniamy naszych polityków za złe działanie, nie zauważając, że Euro2012 to nie tylko wydarzenie sportowe, ale także społeczne. To właśnie od nas Polaków zależy atmosfera panująca w czasie Mistrzostw i to jak przybysze z zagranicy nas ocenią. Jak pokazują badania przeprowadzone w ramach "Projektu Społecznego 2012" czujemy się wyłączeni z przygotowań do Euro. Powinniśmy zdać sobie sprawę, że możemy coś zrobić, pomimo faktu, że politycy nam tego nie ułatwiają. W ostatnich latach przekonaliśmy się, że jesteśmy narodem okropnych zrzędów, przecież 4 lata temu zakładaliśmy, że nie uda nam się dokończyć budowy ani jednego stadionu. Jak się okazało stadiony stoją i nikt organizacji nam nie odebrał. Protestując przeciwko ACTA udowodniliśmy, że jeśli chcemy to możemy, więc dlaczego nie potrafimy podjąć jakichkolwiek działań związanych z Euro2012?

Mistrzostwa Europy w piłce nożnej mają niesamowity potencjał, którego nie dostrzegamy. Rozwój infrastruktury, zaprezentowanie swojego kraju na arenie międzynarodowej, dobra zabawa i możliwość zarobku, to tylko kilka korzyści jakie możemy czerpać. Wielu z nas obawia się tego, że nasi pseudokibice zrobią na stadionach przysłowiowe "zadymy", a miasta-organizatorzy będą pełne turystów robiących bałagan. Zamiast martwić się o pijanych rodaków powinniśmy pokazać jacy naprawdę jesteśmy. Polska słynie z gościnności od kilkuset lat i myślę, że nareszcie mamy okazję aby to wyeksponować. Mamy wiele pięknych miast, smaczną kuchnię i wspaniałą kulturę i szansę żeby pokazać to innym. Możemy odmienić myślenie europejczyków na temat Polski, dowieść, że Polak to nie tylko pijak i złodziej. Długo czekaliśmy na taką okazję, a mimo to wielu z nas chowa głowę piasek, nie próbując tej możliwości wykorzystać.

Badania pokazują, że wiele mieszkańców miast-organizatorów ma zamiar uciekać z miejsca zamieszkania na czas Mistrzostw w strachu przed zamieszaniem. Niestety nie dostrzegamy potencjału jaki daje nam mieszkanie w tych miastach, bowiem Euro 2012 to świetna sposobność do zarobienia dodatkowych pieniędzy. Może myślenie o Euro w kategorii szansy na dorobienie się jest nieco nieetyczne, ale głupstwem byłoby tego nie wykorzystać. Euro2012 to także sposobność do dobrej zabawy i nie mówię tutaj o piciu na umór, ale o kulturalnej zabawie. Możemy spotykać się ze znajomymi, poznawać ludzi z innych krajów, więc dlaczego chcemy przed tym uciekać?

Czy nie zauważyliście, że z mentalnością Polaków jest coś nie tak? Zamiast cieszyć się mamy obawy, próby podjęcia inicjatywy zastąpiliśmy marudzeniem. Ciągle narzekamy na nasz los, na to, że Europa nas nie szanuje, a kiedy możemy coś z tym zrobić- chowamy się i mówimy, że to nas nie obchodzi. Myślę, że nadszedł czas na to, żeby pokazać wszystkim, że Polak potrafi. Wystarczy odrobina chęci i zaangażowania, a zrobimy z Euro 2012 coś niesamowitego. Takie wydarzenie może się już w czasie naszego życia nie powtórzyć, a to właśnie my będziemy zobligowani do opowiadania o tym naszym dzieciom.



6 komentarzy:

jactom pisze...

a z czego tu się cieszyć? ze stadionu zamkniętego z powodu otwarcia? :) z tą gościnnością bym nie przesadzał, kibice Wisły pokazali ją na ostatnim meczu ;) na smacznej kuchni i pięknych miastach (to drugie raczej wątpliwe) nie rozegra się meczów. Stan przygotowań do Euro jest fatalny i takie są fakty. Dodajmy, że Euro to nie tylko stadiony ale i cała infrastruktura wokół. Więc to chyba nie z narodem jest coś nie tak a z rządem, który próbuje mu wciskać ciemnotę ale naród już tak łatwo się nabierać nie daje :)

Anonimowy pisze...

Żadnej dumy narodowej nie uświadczysz w tym kraju. Same marudy, eksperci od budowy stadionów i malkontenci! Żygać się chce, czytając te wszystkie ekspertyzy i dowody miłości bliżniego! Dlaczego ciągle musimy być zakałą Europy!? Zamiast cieszyć się i być dumnymi ze stadionów i autostrad my jęczymy i biadolimy!

Damian Pogrzeba pisze...

negowanie wszystkiego to taka typowo polska cecha.
jak jest zimno to jest źle, bo za zimno, jak ciepło to też źle bo nie ma zimy.
jak mamy euro to źle, bo przygotowania słabo nam idą, jeśli nie mielibyśmy euro, to też źle, bo przecież to niesamowita forma promocji i możliwość rozwoju.
tak czy siak zawsze jest źle.

Aneta Wróbel pisze...

Dokładnie o to mi chodziło kiedy pisałam ten artykuł. Nie możemy tak po prostu przestać przejmować się "złą" infrastrukturą i zacząć się po prostu cieszyć? Wszystkim nam się wydaje, że dla ludzi, którzy tutaj przyjadą najważniejszy będzie stan naszych dróg, a zapominamy o tym, że oni przyjechali dobrze się bawić, a o atmosferę możemy zadbać sami, bez pomocy rządu :)

Anonimowy pisze...

Rzygać*

Dama Kier pisze...

Tak, z naszą mentalnością coś jest nie tak od... dobrych 50 lat. Lubimy narzekać i nie prędko ten stan się zmieni.