wtorek, 21 lutego 2012

Donald matole...

Październikowe wybory do Parlamentu potwierdziły zaufanie, którym społeczeństwo obdarzyło rząd Donalda Tuska oraz Platformę Obywatelską. Większość z nas nie przejęła się niespełnionymi podczas poprzedniej kadencji obietnicami Premiera i oddała na niego głos. Pozwolę sobie przypomnieć, że podczas exposé w 2007 roku Tusk obiecał m.in. budowę szybkich kolei, zmniejszenie podatków, zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego kraju, reformę opieki zdrowotnej, zredukowanie liczby pracowników administracji publicznej, odpolitycznienie mediów publicznych czy reformę KRUS. Rządom Platformy wybaczaliśmy wiele, głównie ze względu na pamięć o panującym litościwie Jarosławie Kaczyńskim. Tusk tłumaczył zastój w reformowaniu państwa ogólnoświatowym kryzysem oraz tym, że przez 4 lata nie da się dużo zrobić. Dostał od nas nową szansę, której niestety nie potrafi wykorzystać. Jako sprawny polityk, wiedział, że kolejne lata rządów nie przyjdą mu już tak łatwo. Skonstruowany przez Tuska rząd zderzaków miał odbić pierwszą falę krytyki, niestety Premier nie przewidział tego, że większość złości skupi się na nim samym już na początku nowej kadencji.  
Mimo tego, że wiele z reform, które podczas ostatniego exposé zapowiedział Donald Tusk było sprzeczne z interesami społecznymi, uważałem że będą one potrzebne dla naszego kraju. Chociaż sam oddałem głos na Ruch Poparcia, trzymałem kciuki za Premiera, żeby w końcu zreformował tą skostniałą strukturę, jaką jest nasze państwo. Kibicowałem człowiekowi, w którym chciałem widzieć polityka, realizującego swoje wizje naprawy kraju. Miałem także nadzieję, że Tusk, po 4 latach nijakich rządów, zacznie w końcu działać i zapamiętamy go jako charyzmatycznego przywódcę, dla którego oprócz sondaży liczy się także dobro ojczyzny. Niestety po pierwszych miesiącach jego drugiej kadencji jestem szczerze zawiedziony. Donald Tusk pokazał swoje prawdziwe oblicze - Premiera, dla którego najważniejszy jest PR oraz uleganie nastrojom społecznym.

Prezes Rady Ministrów ostatnio wycofał się z wprowadzenia w naszym kraju ACTA. Nie uważam, że jest to zły krok, jednak sposób w jaki do niego doszło okazuje słabość rządu. Tusk pod falą krytyki zrezygnował z ratyfikacji umowy właściwie z dnia na dzień. Jeszcze podczas debaty z internautami przekonywał nas, że ACTA nie zmieni naszego życia i nie jest zagrożeniem dla demokracji. Kilka dni później wycofał się z pola walki z podkulonym ogonem. Abstrahując od tego, że ta decyzja według mnie była jedyną słuszną, Tusk pokazał społeczeństwu w jaki sposób może walczyć o swoje prawa. Jak widać wystarczy znaleźć 300 000 zadymiarzy w całym kraju, którzy w większość nie znając ustawy zrobią wszystko aby nie weszła ona w życie, podburzani przez garstkę ludzi, którzy nimi manipulują. Ludzie ośmieleni sukcesem protestów ws. ACTA, mogą zacząć częściej wychodzić na ulice, blokując tym razem potrzebne w naszym kraju ustawy przez co doprowadzą go do skraju bankructwa. Doskonale przecież znamy przykład Grecji. Tamtejszy rząd obdarował obywateli gigantycznymi przywilejami, stworzył państwo opiekuńcze, nie chcąc go reformować bo przysporzyłoby to wiele problemów oraz protestów. Teraz gospodarkę Grecji można porównać do "warzywa" sztucznie utrzymywanego przy życiu przez respirator z europejską gotówką. Chyba nie chcemy doprowadzić do takiej sytuacji w naszym kraju. Niestety jak widać Tusk potrafi bardzo szybko ugiąć się pod presją części społeczeństwa i rezygnować ze swoich projektów. Jeszcze kilka lat takich rządów, a powróci w nowej formie zasada liberum veto. Marzyła mi się polska Margaret Thatcher tymczasem naszym krajem znowu rządzi człowiek, który działa tylko i wyłącznie pod publiczkę. 

Zmiany zapowiedzianie w exposé  także mogą nie dojść do skutku, choćby ze względu na wiejskiego koalicjanta. PSL może nie zgodzić się na zrównanie wysokości podatków płaconych przez rolników, do takich jakie obowiązują większość obywateli. Podwyższenie wieku emerytalnego do 67 lat także może zostać zablokowane przez Pawlaka, chociaż pojawiają się także głosy, że będzie ono dotyczyło tylko mężczyzn, a kobiety będą pracować do 62  roku życia - jeśli te zmiany w ogóle wejdą w życie. Czy po kolejnych czterech latach miałkich rządów ponownie zechcemy władzy Platformy? A może Tusk po złym początku zaskoczy nas dobrymi decyzjami? Wszystko przed nami, choć coraz bardziej boję się tej przyszłości.







3 komentarze:

Anonimowy pisze...

tusk jest na usługach ruskich i szwabów !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Przekonacie sie jeszcze ze Jaroslaw powinien rzadzic tym krajem!!!!!

Anonimowy pisze...

Oglądałem dzisiaj Kiepskich. Po raz pierwszy podobał mi się. Można powiedzieć taki historyczno - antycypacyjny. Oby ta antycypacja nie wyszła.

Damian Pogrzeba pisze...

co do rządów Jarka... nie jestem jakoś przekonany do tego przywódcy ciemiężonych .
...
niestety Kiepskich nie widziałem, więc nie wiem jak odnieść się do twojego komentarza ;)