poniedziałek, 30 stycznia 2012

Marihuana- czyli o co chodzi z tą depenalizacją

W ostatnim czasie dużo słyszeliśmy na temat marihuany i to głównie za sprawą Janusza Palikota, który 20 stycznia złożył na ręce Marszałka Sejmu ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii. Oprócz złożenia ustawy Palikot zorganizował swego rodzaju happening- palenie kadzidełek w pokoju numer 143, zamiast skręta, którego zapowiadał. Palikot, do czego się już przyzwyczailiśmy, po raz kolejny zrobił z siebie pajaca, przez co sprawa została mocno nagłośniona. Warto się przyjrzeć o co tam cała afera.


Ustawa Palikota dotyczy depenalizacji środków odurzających i substancji psychotropowych. Na początku chciałabym zwrócić uwagę różnicę pomiędzy terminem "legalizacja" i "depenalizjacja". Depenalizacja jest to odstąpienie od karania za posiadanie marihuany (np. Czechy) , a legalizacja to dopuszczenie narkotyków do legalnego obrotu (np.Holandia). Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii (a raczej nowelizacja tej ustawy proponowana przez RP) mówi o depenalizacji, niestety demagogiczne hasła Ruchu Palikota i Stowarzyszenia Wolne Konopie wprowadzają ludzi w błąd. Cała sprawa Palikota i jego walki o "wolne konopie" wyglądem przypomina bardziej polityczną grę niż walkę o prawa "uciśnionych" obywateli.

Pierwszą kwestią, którą chciałabym poruszyć nie będzie domniemana szkodliwość czy też nieszkodliwość marihuany, ale ekonomia. Dwaj amerykańscy naukowcy- Mark Anderson i Deniel Rees postanowlili przyjrzeć się bliżej skutkom depenalizacji marihuany. W ciągu ostatnich kilku lat proces ten przeszło 16 z 50 stanów w USA. Naukowcy dostrzegli znaczny spadek sprzedaży alkoholu (ok. 20-25 %) u osób w przedziale wiekowym 20-29 lat, a co za tym idzie o 9% spadła liczba wypadków samochodowych. Ponad to Skarb Państwa mógłby nieźle zaoszdzędzić, ponieważ złapanie jednego przestępcy narkotykowego kosztuje polskich podatników aż 700 tys. złotych. Zaostrzanie przepisów dotyczących posiadania i używania narkotyków zazwyczaj nie przynosi oczekiwanych efektów, ponieważ jak powszechnie wiadomo najlepiej smakuje to co zakazane. Liczba dilerów nie maleje,nasze państwo traci pieniądze, a zyski mafii się podnoszą.

Kolejną kwestią dotyczącą depenazacji marihuany jest to, że do palenia nikt nikogo zmuszał nie będzie. Każdy z nas ma własny rozum, palący marihuanę będą robić to dalej (bez obawy, że za posiadanie 0,5 grama marihuany można trafić do więzienia na 3 lata) a zwykli obywatele pewnie nie poczują różnicy. Poza tym czy osoby krzyczące "nie dla marihuany" mają świadomość, że "trawka" jest w Polsce palona, mimo tego, że jest nielegalna? W oczach wielu ludzi depenalizacja jest końcem świata, jednak nie mają oni pojęcia, że codziennie spotykają palaczy marihuany i nie widzą żadnej różnicy pomiędzy nimi i resztą społeczeństwa.

Poza tym zagorzali przeciwnicy twierdzą, że depenalizacja marihuany rozpropaguje ten narkotyk wśród nieletnich. I w tym miejscu jest to znaczna nadinterpretacja, bo czy ktoś tu mówił, że marihuana ma być dozwolona dla wszystkich ? W Polsce istnieje ustawa o wychowaniu w trzeźwości, która ma chronić nieletnich przed spożywaniem alkoholu. Po dopuszczeniu użytkowania marihuany nieletni nadal nie będą mogli jej "spożywać" (tak, niektórzy powiedzą, że dzięki temu nieletni będą mieli łatwiejszy dostęp do narkotyków, ale czy osoby mówiące to są naprawdę tak naiwne, aby wierzyć, że teraz nieletni mają w jakikolwiek sposób dostęp ten utrudniony?).

Polskie przepisy w kwestii narkotyków są podobno jednymi z najostrzejszych w Europie. Kraje europejskie takie jak Czechy, Rosja, Niemcy, Holandia, Belgia, Szwajcaria, Hiszpania, Portugalia czy Wielkiej Brytania odstąpiły od karania za posiadanie niewielkich ilości tych substancji. Zastanówmy się nad tym, dlaczego przeprowadzenie tego procesu w Polsce jest aż tak trudne. Czynników tego zjawiska jest wiele. Jednym z nich jest brak zaufania w społeczeństwie oraz propaganda dotycząca marihuany, która często nie ma naukowego uzasadnienia. Nasze społeczeństwo wychowane w duchu katolicyzmu i przywiązane do swojej wiary widzi zagrożenie w postaci tej używki. Niewiele osób jednak wie, że alkohol również narkotykiem, a nasze społeczeństwo nie widzi w tym nic złego (abstynencja często uznawana jest za dziwactwo). Moim zdaniem alkohol w dużej mierze odpowiada za trudność przeprowadzenia depenalizacji. Po depenalizacji zazwyczaj następuje zjawisko zastępowania jednej używki drugą- spada spożycie alkoholu, wzrasta ilość palonej marihuany. Interes w tym, żeby tak się nie stało mają koncerny alkoholowe, które mogłyby na tym stracić ogromne pieniądze. Poza tym partia rządząca w naszym kraju nie zgodzi się na depenalizację, ponieważ za bardzo boi się utraty swojego bardziej konserwatywnego elektoratu. Platforma Obywatelska w ostatnich wyborach utraciła ogromną część swojego liberalnego elektoratu na rzecz Ruchu Palikota. Następne wybory mogą być dla PO dużym wyzwaniem, a podpisanie ACTA raczej nie przysporzyło im sympatyków ...

Twierdzenie, że palacze marihuany w Polsce są dyskryminowani uważam za przesadę, jednak porównywanie depenalizacji do otwarcia puszki Pandory to przegięcie w drugą stronę. Czy przeprowadzenie tego procesu faktycznie jest tak szkodliwe jak twierdzą niektórzy?




Mam nadzieję, że ten post nie zostanie odebrany w zły sposób. Nie miałam zamiaru nikogo namawiać do palenia marihuany czy brania jakichkolwiek innych narkotyków. Nie chciałam dyskutować na temat szkodliwości, ponieważ ciężko o jednoznaczne i wiarygodne badania na ten temat. Poza tym fakty na ten temat można różnie interpretować ...







5 komentarzy:

Damian Pogrzeba pisze...

Głosy, że ta ustawa rozpropaguje marihuanę są bardzo podobne do opinii osób, które twierdzą, że ustawa o związkach partnerskich propaguje homoseksualizm wśród młodzieży.
http://www.ruchpalikota.org.pl/wiadomosci/palimy-trawe-pod-sejmem-janusz-palikot-i-wolne-konopie-na-lamach-przekroju - akcja palenia jointów pod Sejmem + sprawdzenie nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii
http://www.facebook.com/events/168062756632064/
więc może to nie jest tak, że Palikot nic nie robi tylko pajacuje?

Anonimowy pisze...

Legalizacja teraz , i legalizacja tu !!!!

Anonimowy pisze...

najlpszy sposób na ten cały bałagan, nagonkę i paranoję to nasiona marihuany i małe poletko pod lampką w domu

Nasiona Marihuany pisze...

Taki mamy klimat...
Może za jakiś czas coś się zmieni i zalegalizują w Polsce konopie.
Miejmy nadzieję, że będzie jak w Holandii gdzie będziemy mogli wyjść na lagalu odwiedzić sklep i kupić bezpiecznie specyfiki z marihuany

f0rd88 pisze...

Nie wydaje mi się żeby szybko doszło w Polsce do depenalizacji, a do co dopiero legalizacji... Taki kraj, taka mentalność. Palący będą dalej palić, a pieniądze podatników dalej przepadać na łapanie "dilerów"